AUTOSTOPEM PRZEZ PORTUGALIĘ

Nasza przygoda w Portugalii rozpoczęła się właściwie w Hiszpanii. Podróżowaliśmy w bardzo niekomfortowej dla autostopowania liczebności – w 3 osoby. Czwarty członek załogi czekał na nas w portugalskim regionie Algarve, które miało być naszym pierwszym większym checkpointem.
Dla dobra ogółu, aby dostać się z Malagi do Sevilli, musieliśmy się rozdzielić na 2 drużyny.  Ja z Paulą dostałyśmy się do celu bez wiekszych problemów z miłym panem, który na codzień pracuje jako kanar w metrze, natomiast Andrej miał małe opóźnienie, ponieważ zatrzymał betoniarkę, a po drodze miał przymusowy postój i pomagał kierowcy betonować chodnik.

sevilla plaza espanasevilla plaza de espana4
W Sevilli spędziliśmy jeden wieczór, by rano wyruszyć do Algarve.

algarve beach cliffs oceanalgarve7 surf

W Algarve spędziliśmy tydzień, kempując w pobliżu miast Sagres i Lagos, odkrywając ciężko dostępne plaże i łapiąc fale. Skompletowaliśmy załogę. Większą część pobrzeża tworzą strome klify, między którymi ukryte są małe plażyczki, dostępne jedynie o wybranych porach dnia (w pozostałym czasie zalewane przez przypływ). Często jedyną prowadzącą do nich drogą jest kilkukilometrowa kamienista ścieżka. Pożyczyliśmy więc samochód, żeby móc swobodnie poruszać się po okolicy. Był to cudowny tydzień spędzony na świeżym powietrzu, na plaży, w oceanie i hamaku. Algarve to raj na ziemi.

algarve beach portugalalgarve 10 surfalgarve 11 car

Jednym z piękniejszych miejsc wartych odwiedzenia w tych okolicach jest Cape Saint Vincent – najbardziej wysunięty na południowy zachód punkt w Portugalii, skąd co wieczór siedząc na ogromnym klifie można obserować jak słońce zachodzi za ocean.

algarve2

algarve 6 hammockalgarve 12 sunset

Z Algarve podążyliśmy na północ, planując pierwszy nocleg w miasteczku Sines, będącym miejscem urodzenia Vasco da Gamy.  Będąc już w 4-osobowej grupie, rozdzieliliśmy się na dwie pary i postanowiliśmy zrobić ze stopowania mały wyścig – pierwsza para w miejscu docelowym wygrywa piwo u tych drugich. Do Sines jednak zabrał nas wszystkich razem jeden kierowca, który chyba uciekł z planu Szybkich i Wściekłych. Staram się nie krytykować ludzi, którzy w końcu biorą nas ze swojej dobrej woli, jednak w tym przypadku miałam serce w gardle i śmierć w oczach. Po godzinie wyprzedzania w zakrętach mogliśmy wreszcie ucałować Sinesską ziemię i rozczarować się. Ponieważ oprócz pomnika Vasco i kilku ładnych uliczek miasto okazało się śmierdzącą, nudną rybacką dziurą, gdzie nawet ocean pełen był zdechłych ryb i odpadów. Nie wspominając o tym, że mieliśmy spory problem znaleźć miejsce do kempowania. W końcu przespaliśmy się na wzgórzu przy drodze, by rano wcześnie wstać i wyruszyć do Lizbony.

algarve 13 hitchhiking

lisboa 1 tramlisboa 3 gate

Wygraliśmy z Andrejem piwo! 😉 I zostaliśmy tu dwie noce, które spędziliśmy u couchsurfera imieniem Rodrigo, który pokazał nam to i owo z nocnego lizbońskiego życia. Były to dwa, fantastyczne, szalone dni, ale i tak za mało, żeby poznać to miejsce. Lizbona to miasto górzyste, każda ulica biegnie ostro w górę po żeby za chwilę skierować się w dół. Po tak ekstremalnym terenie jeżdżą stare tramwaje, będące symbolem miasta. Na każdym rogu czarnoskórzy dilerzy starali się nam wcisnąć podrabianą trawkę, a performerzy wszystkich maści prezentowali swoje przedstawienia.

lisboa 2 bridge

Wyruszyliśmy w dalszą podróż. Po krótkim przystanku w parku krajobrazowym w Sintrze udaliśmy się do surferskiego miasta Peniche. Spędziliśmy tu dwa błogie dni kempując na wydmach. Dni trawiąc na deskach surfingowych, a wieczory przy ogniu i gwiazdach. W Peniche znajduje się jedna z najszerszych i najładniejszych plaż w Portugalii.

peniche camping on dunespeniche surf beachpeniche bonfire

Dalszym punktem na naszej mapie było Nazare – miasteczko słynące z najwiekszych na świecie zawodów surfingowych, gdzie fale osiągają wysokośc nawet 40 metrów. No niestety, podczas naszej wizyty ocean był gładki jak jezioro. Zwiedziliśmy więc miasteczko, wjechaliśmy kolejką na szczyt góry i podziwialiśmy widoki. Znów mieliśmy problem ze znalezieniem miejsca na kempowanie. W poszukiwaniu odpowiedniego spotu udaliśmy się za miasto, ale zaczęło zmierzchać i zmuszeni byliśmy zostać w lesie. Ze wzgledów bezpieczeństwa nie odważyliśmy się palić ognia, ponieważ ściółkę tworzyła gruba warstwa suchych igieł. Usypaliśmy więc prowizoryczne ognisko z szyszek.

nazare couplenazare ocean no waveesnazare woods camping 2

Ostatnim dużym checkpointem na naszej trasie w Portugalii miało być osławione Porto. Niestety jakoś nie wyszło nam ze stopowaniem i utknęliśmy na kilka godzin w mieście Coimbra, w piękny deszczowy dzień. W oczekiwaniu na poprawę warunków pogodowych napychaliśmy się tutejszymi ciasteczkami „nata” i popijaliśmy tanią jak barszcz kawkę. Kiedy pogoda się trochę polepszyła, ponownie stanęliśmy przy drodze i tym razem dopisało nam szczęście – do samego Porta zabrało nas urocze małżeństwo.

porto night viewporto view

Porto to moje ulubione miasto w Portugalii, pełne studentów, uroczych restauracji i niepowtrzalnej portowej architektury. Fani wina znajdą tu swoją oazę, miłośnicy jedzenia też nie odejdą zawiedzeni. Z ogromnego mostu Ponte Luis I rozciąga się fantastyczny widok na miasto i przystań, opłaci się tam wdrapać, zwłaszcza nocą.

Porto było ostatnim naszym celem w Portugalii, stamtąd skierowaliśmy się ponownie w stronę Hiszpanii, przez Salamankę do Madrytu, skąd odlecieliśmy do domu. Zmęczeni, ale szczęśliwi.

salamanca night camping

błotowłosa

Reklamy

3 thoughts on “AUTOSTOPEM PRZEZ PORTUGALIĘ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s