SRI LANKA

Sri Lanka jest krajem bardzo przyjaznym i otwartym oraz, co jest jej ogromnym atutem, nie do końca zmąconym jeszcze zachodnim stylem turystyki i może przez to tak tanim. Dzika przyroda, przepiękne plaże i całoroczne warunki pogodowe sprawiają, że Cejlon jest rajem backpackersów, surferów oraz poszukujących wrażeń Kowalskich.

Stolica Sri Lanki – Kolombo, jest dla wielu przyjezdnych pierwszym przystankiem, gdzie mogą odetchnąć po długiej podróży. Jednak gorąco, hałas, smog i brud stanowczo nie zachęcają do odpoczynku, postanowiliśmy więc od razu wybrać się na południe.

KRÓTKI POBYT NA POŁUDNIU

Podróż na południe w otwartych drzwiach przepełnionego pociągu jest urokliwa. Droga prowadzi przez wybrzeżę i dżunglę. Małe wioski i ich mieszkańcy, skaczące małpki czy metrowe nietoperze zwisające z drzew to tylko niektóre z atrakcji naszej pierwszej kolejowej wycieczki.

tog1

Południe Sri Lanki przyciąga coraz więcej turystów, kusząc czystymi, piaszczystymi plażami i płytkim oceanem. W zimie do małej miejscowości Mirissa ściągają tłumy surferów, gdyż od października kończy się tu pora monsunowa, a zaczyna sezon surferski. We wrześniu nie spotykamy tu wielu przyjezdnych. Spędzamy dwa dni w Matarze, słynącej z płytkich wód i ogromnych żółwi morskich, z którymi dzięki kapryśnej pogodzie i wzburzonemu oceanowi nie udało nam się popływać. Pozostało nam tęsknie oglądać je z balkonu naszego guesthousu. Zdecydowaliśmy się pożyczyć skuter i ukrywając się przed przelotnymi oberwaniami chmury zrobiliśmy sobie całodzienną wycieczkę po okolicy. W pobliżu małej miejscowości Dikwella natrafiliśmy na buddyjską świątynię z największym w Azji posągiem siedzącego Buddy, a na plaży przywitał nas półtorametrowy waran.

3

Świątynie znajdują się praktycznie w każdym miasteczku i są otwarte dla turystów, pod warunkiem, że stosują się do buddyjskich zasad savoir vivru – kobiety muszą zakryć nogi i ramiona (ja miałam zawsze pod ręką chustę, którą owijałam się przed wejściem do światyni), mężczyźni muszą zdjąć nakrycie głowy, obuwie należy zostawić przed świątynią i wejść boso (czasami stoi tam człowiek, który pilnuje butów, któremu powinno się dać kilka rupii). Jeśli mamy pytania, napotkani mnisi bardzo chętnie z nami porozmawiają. W otaczających świątynie ogrodach często można spotkać pasącego się słonia.

Jeśli mamy więcej czasu a pogoda dopisuje warto wynająć przewodnika i wybrać się do pobliskiego lasu deszczowego Sinharaja, gdzie możemy nawet zostać na noc.

*Mała wskazówka: Uwaga na wszechobecne na południu (ale również w innych częściach wyspy) komary. Nie działają na nie żadny Offy, Raidy i inne specyfiki. Zaraz po przyjeździe radzę udać się do najbliższego sklepu i zaopatrzyć w małą buteleczkę żółtego olejku Citronella Oil – to jedyny skuteczny sposób na małych krwiopijców.

Wygnani przez deszcz wyruszyliśmy z Matary na wschodnie wybrzeże do surferskiej mekki – Arugam Bay. Podróż autobusem jest prawdziwą próbą charakteru, począwszy od znalezienia autobusu do przetrwania i nie porzygania się, ale o transporcie na Sri Lance napiszę jeszcze w osobnym poście. Pozostańmy przy tym, że jazda autobusem (będącym indyjską dyskoteką na kółkach) trwała 8 godzin i ostatecznie dotarliśmy do celu.

9

ARUGAM BAY

Arugam Bay w niczym nie przypomina reszty Sri Lanki. Jest to jedna długa ulica usiana hotelami, restauracjami i wypożyczalniami desek surfingowych, a 80% spotkanych tu ludzi jest białych. Podczas gdy w pozostałych częściach Sri Lanki o godzinie 10 wieczorem wszyscy kładą się grzecznie spać, w Arugam Bay rozpoczyna się życie. Imprezy trwają do samego rana, po czym wszyscy idą surfować (najlepiej o 6 rano, kiedy słońce nie wypala jeszcze mózgów), następnie przesypiają najgorsze upały w hamakach lub klimatyzowanych hotelach (w zależności od wielkości portfela), by przed wieczorem udać się na jeszcze jedną surferską sesję, a potem przygotować do kolejnej imprezy.

Zachodni styl życia w Arugam Bay wiąże się również z zachodnimi cenami, które niekiedy kilkakrtonie przewyższają te w pozostałych rejonach Cejlonu.

5

Jak się nie spłukać i nie dać oskubać w Arugam?

Znajdźmy nocleg za rozsądną cenę. Polecam guesthouse www.surfcamparugambay.com, kilka kroków od ulubionego przez początkujących surferskiego spotu Baby Point. Właściciel – Madu jest przemiłym człowiekiem i na pewno nie jeden wieczór spędzicie wspólnie 🙂 Dodatkowo bezpośrednio w kempie da się pożyczyć surfy, więc nie trzeba sobie zaprzątać głowy wypożyczalnią. Innym godnym polecenia miejscem jest Beach Hut, który oprócz noclegów oferuje również codzienne wyśmienite kolacje za około 300 LKR (+ działające wifi i świetne towarzystwo).

Uwaga na kierowców tuk-tuków (motorowych riksz)! Ci w Arugam Bay pobijają swoich kolegów z innych miast w dziedzinie nikczemności na łeb na szyję. ZAWSZE uzgodnijcie cenę przed odjazdem (i upewnijcie się, że cena ta obejmuje podróż tam i spowrotem). Jeśli tuk-tukar zapyta czy po dordze chcielibyśmy zobaczyć słonie a my się zgodzimy, może sie to skończyć tak, że przy płaceniu delikwent wyciągnie gdzieś spod tyłka obdarty cennik, w którym pozycja „oglądanie słoni” kosztuje 4000 LKR…

*Prz okazji, słonie są wszędzie. Wystarczy wstać rano i przewieźć się za miasto. Uwaga, są to dzikie słonie, trzeba oglądać je z bezpiecznej odległości i po cichu 😉

My problem nieuczciwych tuk-tukarów rozwiązaliśmy wypożyczaniem skutera (co prawda nie da się na niego zabrać deski surfingowej, ale do pobiegania po okolicznych atrakcjach i wycieczek do przyrody nadaje się świetnie i wychodzi dużo taniej niż tuk-tuk).

Fauna i flora w okolicach Arugam rozdziawi nie jedne usta białych przybyszów. Możemy zobaczyć pasące się dzikie pawie, małpy, słonie, bawoły, kolibry, różnego rodzaju jaszczurki i węże oraz jeśli wiecie gdzie szukać i popytacie miejscowych – nawet krokodyle. Za odpowiednią cenę możecie się również wybrać na safari do któregoś z pobliskich rezerwatów przyrody.

7

Jeśli chodzi o surferskie spoty to najpopularniejszych należą: Baby Point, Peanut Farm, Elephant Rock oraz Whiskey Point, które za wyjątkiem tego pierwszego znajdują się w odległości kilku kilometrów od Arugam, do tego są całkiem nieźle ukryte, dlatego tuk-tuk w tym przypadku jest niezbędny.

TRINCOMALEE

Kolejnym celem naszej podróży było Trincomalee, miastteczko na północno- wschodnim wybrzeżu, które może poszczycić się pięknymi plażami i krystalicznie czystą wodą. To jeden z powodów dla których tutejszą główną atrakcją (obok wypraw łodzią na oglądanie delfinów) jest nurkowanie. W płytkich zatokach natkniemy się na rafę koralową, płaszczki, rekiny, setki kolorowych rybek i meduzy (uwaga parzą! Te wielkości arbuza są szczególnie niebezpieczne). W mieście, w symbiozie z ludźmi żyje  kolonia jeleni, którym nie przeszkadza absolutnie nic. Przy okazji pobytu w Trinco warto odwiedzić założony przez Europejczyków Fort na półwyspie przy Dutch Bay. Na szczycie klifu znajduje się przepiękna kolorowa światynia hinduistyczna (Koneswaram Temple).

tog2

DAMBULLA ORAZ SIGIRIYA ROCK

Centrum Dambulli jest ruchliwe i głośne, ale większość hoteli i guesthousów znajduje się na sennych obrzeżach miasta. Główną atrakcją miejscowości jest Złota Świątynia (Rajamaha Viharaya) z której dostaniemy się stromą ścieżką do światyń w jaskiniach (Somawathi Stupa). Dambulla jest też dobrą bazą do wycieczki na świętą górę (Sigiriya Rock), będącą jednym z najważniejszych zabytków na wyspie. W drodzę na Sigiriję warto na chwilę zatrzymać się w ogrodzie botanicznym, gdzie możemy zobczyć motyle wielkości spodków i wielkie jaszczury. Bilet wstępu na Sigiriję kosztuje odpowiednio 3300 LKR/ turysta oraz 50LKR/ mieszkaniec Sri Lanki. Jeśli cierpicie na lęk wysokości radzę odpuścić sobie tą przyjemność, bowiem droga na górę wiedzie po śliskich przytwierdzonych do skały schodkach a jedno spojrzenie w dół kończy się porządnym zawrotem głowy u najtwardszych zawodników.

Istnieje za to tańsza i mniej stresująca alternatywa – skała i klasztor Pidurangala, położony około 1,5km od Sigiriji, gdzie za wstęp zapłacimy 500LKR od osoby, a droga na górę jest zdecydowanie łatwiejsza, ale równie piękna (co prawda ostatnie 25metrów to wspinaczka po skałach, ale warto ostatnimi siłami wpełznąć na skalną półkę z której rozciąga się piękny widok na Sigiriję, Dambullę oraz pobliskie góry). Jeśli mamy więcej czasu warto wybrać się również do skrytych ruin światyni Nalanda Gedige. Nie zagląda tu wielu turystów, dlatego panuje tu wyjątkowy klimat.

11

ŚRODKOWA SRI LANKA

Centrum Cejlonu, to przepiękne góry i plantacje herbaty. Znajduje się tu wiele miejsc godnych odwiedzenia. My zaczęliśmy od drugiego co do wielkości miasta Sri Lanki – Kandy. Malownicze jezioro, a zaraz przy nim jedna z ważniejszych buddyjskich świątyń – Świątynia Zęba (Temple of Tooth) to najchętniej oblegana przez turystów część miejscowości. W Kandy znajdziecie wiele uroczych, małych sklepików z rękodziełem, herbatą i biżuterią. Niestety nie miałam dość czasu na bieganie po nich, ponieważ przeziębiłam się i po szybkiej wizycie w tutejszym szpitalu (i pozytywnym zaskoczeniu jego dobrymi warunkami) musiałam przeleżeć dwa dni w łóżku.

2

Z Kandy warto wybrać się do któregoś z górskich miasteczek i słynnych plantacji herbaty. Skuszeni romantyczną wizją podróży pociągiem poprzez wzgórza herbaty opisywaną w przewodnikach, zdecydowaliśmy się na ten środek transportu (pomimo iż autobus jedzie dwa razy szybciej). Ale jak to mówią: reklama dźwignią marketingu. Każdy turysta na Sri Lance padł ofiarą tej samej romantycznej wizji… Wszyscy razem ściśnięci jak sardynki w puszce delektowaliśmy się romantyką krajobrazu podczas 8godzinnej podróży z okna pociągowej toalety.

*Mała rada: jeśli zdecydujecie się spędzić kilka dni w górskich miasteczkach (zwłaszcza tych położonych na 2000 m.n.p.m.) polecam zabrać kurtkę i sweter. 15 stopni to nie żarty.

tog3

Dotarliśmy do przepięknej, spokojnej miejscowości Ella. Znów pożyczyliśmy skuter i pojeżdziliśmy po górzystej okolicy. Widoki naprawdę zapierają dech w piersiach. Polecam odwiedzić okoliczne plantacje i fabryki herbaty, w których możecie dowiedzieć się jak wygląda droga herbacianego listka od krzaczka do filiżanki, a także spróbować różnych  rodzajów tego słynnego napoju. Jeśli lubicie turystykę górską warto wybrać się na wyprawę na któryś ze szklaków. Powodzeniem cieszy się górująca nad miastem Ella Rock oraz mniejszy Little Adam’s Peak. Przyjemna kąpiel w kaskadowym wodospadzie (Rawana Falls), schłodzi was w ciepły dzień. Jeśli chcecie dobrze zjeść polecam Cafe Chill, serwują tam nieziemską sałatkę z grillowanym tuńczykiem.

6

Na koniec króciutki materiał viedo z podróży:

W najbliższym czasie dodam post na temat praktycznych wskazówek odnośnie podróży na Sri Lankę, które mam nadzieję, że okażą się przydatne 🙂

Błotowłosa 

Reklamy

3 thoughts on “SRI LANKA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s